Treaclemoon Creamy Shea Butterfly-Żel pod prysznic
Kiedy za oknem robi się chłodniej (albo po prostu mam za sobą długi, męczący dzień), moja łazienka zamienia się w małe domowe SPA. Ostatnio w moje ręce wpadł produkt, który obiecywał "kremowe otulenie" – mowa o żelu Treaclemoon Creamy Shea Butterfly.
Dostałam go w ramach współpracy z firmą Pure Beauty.
Marka treaclemoon słynie z uroczych opakowań i krótkich, poetyckich historyjek na butelkach. Creamy Shea Butterfly nie jest wyjątkiem. Butelka o pojemności 500 ml jest solidna, a grafika z motylem i sercem od razu nastraja pozytywnie.
A zapach? Jeśli lubicie ciepłe, "czyste" i delikatnie słodkie nuty, to strzał w dziesiątkę. To nie jest intensywny, sztuczny aromat. Pachnie jak luksusowy balsam, orzechy shea i odrobina wanilii. Zapach wypełnia całą łazienkę, ale nie przytłacza.
Działanie i konsystencja
To, co wyróżnia ten produkt, to jego kremowa formuła.
Pienienie: Żel tworzy gęstą, aksamitną pianę (świetnie sprawdza się też jako płyn do kąpieli!).
Nawilżenie: Dzięki ekstraktowi z masła shea, skóra po wyjściu spod prysznica nie jest nieprzyjemnie ściągnięta. Jest miękka i gładka, co przy mojej skłonności do przesuszeń jest ogromnym plusem.
Wydajność: Półlitrowa butelka starcza na naprawdę długo – wystarczy niewielka ilość na gąbkę, by umyć całe ciało.
To, co szczególnie cenię w tej marce, to podejście do składu i etyki. Produkt jest:
✅ W 100% wegański
✅ Cruelty-free (posiada certyfikat PETA)
✅ Wolny od parabenów i zbędnych silikonów
Moja ocena: 9/10 ⭐️
To idealny umilacz codziennych rytuałów.
A Wy? Znacie produkty treaclemoon? Dajcie znać w komentarzach, który zapach jest Waszym ulubionym
.jpg)

.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz